Artykuł sponsorowany
Jak ocenić, czy automatyzacja końca linii zwróci się w zakładzie spożywczym

W wielu zakładach spożywczych produkcja, na przykład jogurtów, kończy się na etapie ręcznego pakowania. Pracownicy układają kubki w kartonach, ręcznie naklejają etykiety i banderolują opakowania zbiorcze. Taki proces pochłania cenne roboczogodziny i tworzy wąskie gardło na końcu linii. Właśnie dlatego kierownicy produkcji analizują, czy automatyzacja tego etapu poprawi przepływ pracy i zlikwiduje zatory.
Koszty do uwzględnienia w analizie inwestycji
Analiza opłacalności automatyzacji pakowania wymaga ujęcia pełnego spektrum wydatków. Sam zakup urządzeń, takich jak etykieciarki automatyczne, to koszt od 56 000 zł netto wzwyż. Do tego dochodzi wdrożenie, czyli integracja z istniejącą linią, która może podnieść koszt o 20-50% wartości maszyny. Trzeba też uwzględnić szkolenie personelu i późniejszą obsługę serwisową. W efekcie całkowity koszt wdrożenia kompletnej linii końca pakowania może sięgnąć 1-1,5 mln zł dla średniej wielkości zakładu.
Kluczowym wskaźnikiem zwrotu z inwestycji jest OEE (Overall Equipment Effectiveness), czyli całkowita efektywność wyposażenia. Mierzy się go jako iloczyn dostępności, wydajności i jakości. W typowej linii pakującej w przemyśle spożywczym OEE wynosi 60-75%. Automatyzacja pozwala podnieść ten wynik nawet do 85%, głównie przez redukcję przestojów i ograniczenie błędów etykietowania do poniżej 1%. Dzięki metodom takim jak SMED czas przezbrojenia maszyny skraca się z kilku godzin do poniżej 10 minut, co zwiększa elastyczność produkcji. Przekłada się to na stabilniejszą jakość, mniej odpadów i mniej reklamacji.
Specyfika automatyzacji w zakładach spożywczych
W branży spożywczej kluczowe są trzy aspekty. Po pierwsze, przestoje na końcu linii bezpośrednio zagrażają świeżości produktów, takich jak nabiał. Automatyzacja minimalizuje to ryzyko, zapewniając ciągłość przepływu. Po drugie, maszyny muszą spełniać rygorystyczne normy higieniczne EHEDG, co oznacza gładkie powierzchnie bez szczelin i możliwość łatwego czyszczenia w systemie CIP (Clean In Place). Po trzecie, linia musi być elastyczna.
Nowoczesne linie radzą sobie z opakowaniami o zmiennej geometrii, na przykład kubkami o różnych kształtach. Kompletne systemy integrują podajniki, maszyny pakujące karuzelowe i precyzyjne etykieciarki, tworząc spójny, zautomatyzowany proces. Rozwiązania takie jak etykieciarki automatyczne i półautomatyczne oferowane przez DMT Packaging pozwalają na płynną integrację z urządzeniami podającymi, co jest kluczowe przy etykietowaniu butelek czy słoików.
Finansowanie i decyzja o wdrożeniu
Wysoki koszt początkowy nie musi być barierą. Finansowanie w formie leasingu lub pożyczki pozwala rozłożyć inwestycję na miesięczne raty, które stają się kosztem uzyskania przychodu. Dzięki temu zwrot z inwestycji (ROI) może nastąpić już po 2-3,5 latach, bez zamrażania kapitału obrotowego firmy. Opcją jest też wynajem maszyn, który pozwala przetestować rozwiązanie w warunkach produkcyjnych, np. podczas sezonowych szczytów.
Ostateczna decyzja zależy od skali działania. Pełna automatyzacja końca linii jest uzasadniona w zakładach, które produkują powyżej 10 tysięcy opakowań na zmianę i planują dalszy rozwój. W przypadku mniejszych serii lub bardziej zróżnicowanej produkcji lepszym pierwszym krokiem może być automatyzacja pojedynczego, najbardziej problematycznego etapu, na przykład samego etykietowania. Dopiero po jego optymalizacji warto rozważyć integrację całej linii.



